Wiedza

Przejdź dalej

Fundacja Firmy Rodzinne

English

5 października 2016

Drzewa i sens życia

Drzewa i sens życia

Wyjazd do Puszczy Białowieskiej jest unikalną szansą na kontakt z nienaruszoną przez człowieka przyrodą. Dla nas był również pretekstem do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia nad sensem życia. Wszystko za sprawą filozofa Marcina Fabjańskiego.

MARCIN FABJAŃSKI:

Nie ma lepszego miejsca na trening emocji i intelektu niż puszcza. Prastare drzewa, stojące i leżące w różnym stadium rozkładu, grzyby, porosty, gleba, mikroklimat lasu, obecność zwierząt to optymalne środowisko dla ludzkiego mózgu. W Puszczy Białowieskiej ćwiczyliśmy antystresowe, mądre, świadome życie, w zgodzie z naturą, na kilku szlakach, dobranych tak, by pokazać bogactwo bioróżnorodności tego miejsca: Carskiej Tropinie, Wysokim Bagnie, na terenie Parku Narodowego. Także w ośrodku „Wejmutka”: tocząc filozoficzne dyskusje do późna w nocy.

Łączyliśmy się z tym, co nazywam inteligencją otwartego źródła. Jest to inteligencja wynikła z dostrojenia do procesu życia, którego jesteśmy częścią tak, jak inni ludzie, poprzez zrozumienie jego praw i logiki. Uświadomienie sobie, że jesteśmy elementem wielkiego, zmiennego, dynamicznego przekształcenia, a nie osobnym umysłem czy też duszą w worku ze skóry. Budowaliśmy naturalną uważność.

Skutków długotrwałego treningu uważności raczej nie da się przeoczyć. Tak opisałem je w książce „Zaufaj życiu. Nie zakochuj się w przelatującym wróblu”: Kiedy uważność osiąga pewien impet, obniża się średni poziom napięcia w ciele i umyśle, zmienia się także podstawowa emocja, ta, która jest tłem naszych wszelkich doświadczeń. W świadomości niemedytacyjnej to tło jest zwykle – w doświadczeniu na jawie – lekkim niepokojem, który czasami blednie, kiedy zastępują go radość, smutek albo złość. We współczesnym cywilizowanym życiu ten niepokój jest wszechobecny i niewidoczny, składa się na świadomość zastaną. W umyśle medytacyjnym to tło z niepokoju zamienia się w tło z radości pomieszanej z ulgą, z lekką domieszką spokoju i zadowolenia.

Uczestnicy z Fundacji Firm Rodzinnych okazali się szczególnie interesującą grupą studentów, ze względu na różnorodność. Do Białowieży przyjechały trzy pokolenia, ale razem oglądaliśmy inspirujące filmy z filozoficznym dnem, a kiedy przyszło do rozmowy na ich temat, okazało się, że posługujemy się tym samym językiem.

SWOIMI WRAŻENIAMI Z POBYTU W BIAŁOWIEŻY PODZIELILI SIĘ TEŻ UCZESTNICY:

IWONA PIETRAŚ, PPH STAMPOL

Pewnego dnia spotkałam się z Kasią – Prezes Fundacji Firmy Rodzinne – i otrzymałam zaproszenie na warsztaty „Odkrywania szczęścia przez naturę” prowadzone przez Marcina Fabjańskiego. Pomyślałam: „czemu nie?”. Są wakacje, a Białowieża to urokliwe miejsce. Spontanicznie, bez żadnych założeń i oczekiwań pojawiłam się w sercu Białowieskiej Puszczy. Po odbytych warsztatach śmiem twierdzić, że był to jeden z ciekawszych moich wyjazdów. O dziwo nauczyłam się chodzić po lesie, tak dokładnie, aby czerpać z niego maksymalnie dużo energii. Przy naszym trybie pracy umiejętność „regenerowania głowy” jest nieoceniona. Tytuł książki Marcina Fabjańskiego (którą gorąco polecam) „Zaufaj życiu. Nie zakochuj się w przelatującym wróblu” nabrał realnych kształtów. W pogoni za nie wiadomo czym warto się zatrzymać i obejrzeć dookoła. Zobaczyć ludzi i otaczający nas świat tu i teraz. Pogodzić się z faktem, że to na co mamy wpływ to tylko i aż nasze myśli.

Więc dążmy do odczuwania prostej radości życia.

„Nie daj się roić wyobraźni. Uspokój popędy. Bądź panem teraźniejszości (…)”  – Marek Aureliusz – „Rozmyślania”.

A gdy kiedyś ktoś zaprosi Was na medytacje filozoficzne, nie bójcie się i podejmijcie wyzwanie.

ZBIGNIEW KACZOR, MAXIM

Puszcza Białowieska i spotkanie z filozofią. Czy może być w tym coś ciekawego?

W firmie, wiadomo – wszystko szybko, praca z zegarkiem i kalendarzem, spotkania, cele, zadania, ciągła pogoń za czymś, czego tak naprawdę nie można dogonić.

A w puszczy cisza i spokój – czas przestaje istnieć, jest tylko trwanie i delektowanie się chwilą, zauważanie świata takim jaki jest, pełna akceptacja czasu, przestrzeni wokół nas, której nie możemy w żaden sposób zmienić.

To dwa odmienne światy. Niby takie bliskie, a jakże dalekie. Zupełnie do siebie niepasujące. Jakbyśmy nagle znaleźli się na innej planecie. Chodzenie po lesie z prędkością… żółwia. Najpierw irytuje, bo inni nas wyprzedzają, pojawia się gonitwa myśli („co ja tu robię?”). Potem powoli, powoli przychodzi moment na zastanowienie się nad tym, co robimy, jak robimy, co nas otacza i jak postrzegamy naszą rzeczywistość. Po 30 minutach zmieniam myślenie. Nie rozumiem już, dokąd tak pędzą ci ludzie idący obok, dlaczego się tak spieszą, nie widzę tego, co my widzimy. Jaka szkoda – dla nich. Powoli dociera do nas, że ten otaczający nas świat jest nam bliski, przyjazny, po prostu uroczy. Jest w nim coś, czego normalnie nie możemy dostrzec. Po prostu piękno. Poczuliśmy, że jesteśmy częścią tego świata.

By tego do doświadczyć, należało tam być . To co teraz piszę, przed wyjazdem wydawało by mi się niezrozumiałe. Teraz, po tym spotkaniu, widzę świat innymi oczami. I nasze otoczenie, w którym żyjemy. Warto czasem się zatrzymać i po prostu zwolnić. Znaleźć w życiu równowagę. Ja ją znalazłem w Puszczy i po spotkaniu z Marcinem Fabjańskim.

Pozostań
z nami w kontakcie

Zapisz się do newslettera!