Wiedza

Przejdź dalej

Fundacja Firmy Rodzinne

English

24 kwietnia 2018

Moje życie jako mentora Early Warning

Moje życie jako mentora Early Warning

Jest słoneczne piątkowe popołudnie. Siedzimy w eleganckiej sali konferencyjnej w luksusowym apartamencie w Aarhus z widokiem na słynną wieżę ratuszową. Gdyby to był inny piątek, spędzalibyśmy czas na słońcu, czekając na weekend. Ale to nie jest zwykły dzień.

Prawnik nalewa kawę i zaczyna nakreślać sprawę. Atmosfera jest ciężka. Umowa współwłasności podpisana między dwoma właścicielami firmy jest wadliwa, pozostawia tylko dwie opcje: zgodzić się lub złożyć wniosek o upadłość. Obaj w żaden sposób się nie zgadzają. Zaufanie zniknęło, a komunikacja następuje wyłącznie poprzez ich prawników i … mnie. Moja praca jako mentora w Early Warning polega na próbie wsparcia właścicieli w osiągnięciu wspólnej płaszczyzny porozumienia, tak by firma i jej 16 miejsc pracy zostało uratowanych. Dzisiejsze spotkanie odbywa się między założycielem firmy i jego prawnikiem.

Dwie godziny później spotkanie dobiega końca i powoli idziemy w kierunku parkingu obok sali koncertowej. Rozmawiamy cicho. Analizujemy szczegóły spotkania, zatrzymując się kilka razy, podkreślając istotne punkty.

W Aarhus jest lato, dziewczyny ubierają się lżej, ale tego nie zauważamy. Zdajemy sobie sprawę, jak to wszystko może się wkrótce skończyć. Firma, którą właściciel budował przez 35 lat, gdzie pracuje jego żona, może zostać wkrótce zamknięta. Co się stanie z jego pracownikami? Co będzie nim? Co napiszą gazety, gdy dowiedzą się, o jego porażce? Przepraszająco odchrząkuje, oczy zachodzą mu łzami. Nie jest to typ człowieka, który skarży się lub żałuje siebie. To człowiek, który walczy, wymyśla rozwiązania, osiąga cele. Czy to przeszłość? Teraz jego życie wygląda tak, jakby w każdej chwili mogło się zawalić. Wszystko, w co wierzył, wydaje się niepewne i nie ma pojęcia, co robić. Znajduje się na równi pochyłej.

Jest także jednym z 5000 właścicieli firm, którzy dzięki Early Warning Denmark odzyskali równowagę.

Przez ostatnie pięć lat jako wolontariusz w Early Warning współpracowałem z ponad 25 firmami znajdującymi się w niebezpieczeństwie. Był to dla mnie satysfakcjonujący i bardzo pouczający czas, spędzony z doświadczonymi ludźmi zarówno w dotkniętych kryzysem firmach, jak i w sieci otaczającej Early Warning.

Kiedy mówię ludziom, że jestem mentorem w Early Warning Denmark, pracującym pro bono, prawie zawsze słyszę pytanie: dlaczego to robisz? Na początku mnie to zaskakiwało, ponieważ Dania jest krajem stowarzyszeń, w którym trenerzy-wolontariusze często uczą nasze dzieci piłki nożnej i pływania, odwiedzają samotnych starszych ludzi i pukają do drzwi organizacji charytatywnych. Cenię pomaganie sobie nawzajem, wydaje mi się to naturalne i ludzkie.

Early Warning polega na ratowaniu firm i ochronie miejsc pracy, ale dla mnie to przede wszystkim ludzie, którzy zasługują, aby odnieść sukces. Często są to osoby, które podejmują wielkie osobiste ryzyko, próbując się rozwijać i tworzyć miejsca pracy, na których wszystkim zależy. Przeważnie nie tylko oni znajdują się na „minie”, ale także ich rodziny. Wkład kapitałowy na emeryturę jest wypłacony, dom jest obciążony hipoteką, rachunek bieżący kredytem, rodzina jest w niebezpieczeństwie, głęboko dotknięta sytuacją, a mimo to starająca się wieść normalne życie. Chodzi o prawdziwych ludzi i ich przetrwanie. Powinni mieć oni możliwość sięgnięcia po pomocną dłoń wtedy, gdy jej najbardziej potrzebują.

Mówiąc inaczej, praca mentora jest dla mnie głęboko satysfakcjonująca, a bycie częścią 100-osobowego silnego zespołu doświadczonych biznesmenów i koordynatorów, którzy pasjonują się naszą misją jest dla mnie darem.

Firmy są różne – także w trudnej sytuacji

Z mojego doświadczenia wynika, że metody działania Early Warning różnią się zarówno pod względem zakresu, jak i złożoności, a także pod względem nakładu pracy i czasu. Nie są one stałe, tylko elastyczne.
Niektóre procesy obejmują stosunkowo proste ruchy, które łatwo zmieniają niechciany stan, reorganizują działania i stawiają firmę na nowej zrównoważonej ścieżce. Inne procesy są ciężkie i złożone, wielowarstwowe, które obiera się jeden po drugim jak cebulę, a każda warstwa ujawnia nowy zestaw wyzwań do oceny i działania.

Firmy również reprezentują ogromną różnorodność pod względem bogactwa i potencjału, więc z punktu widzenia społecznego jako wolontariusza liczy się to, gdzie spędzasz czas. W końcu nie wszyscy właściciele firm są zdolni do prowadzenia działalności gospodarczej, podobnie jak niektóre firmy mogą okazać się niepotrzebne.

Co jest ważne w procesie Early Warning?

Bezstronne badania dowodzą, że Early Warning nie tylko ratuje firmy i miejsca pracy, ale także pozwala społeczeństwu zaoszczędzić wiele milionów dzięki zmniejszeniu strat podatkowych. Upraszczając, dzieje się tak, dlatego, że firmy przechodzące przez ten proces: przeżywają i płacą podatki lub zamykają się wcześniej i bardziej łagodnie, z mniejszymi stratami.

Ale co tak naprawdę decyduje, że proces Early Warning jest sukcesem? Z mojego punktu widzenia są to następujące elementy:

1. Dbanie w 100% o interesy właściciela

Wolontariusz działa wyłącznie w interesie właściciela, bezstronnie i poufnie. Współpracuje i wspomaga w sytuacji, w której konieczne jest podejmowanie kluczowych i często szybkich decyzji. Chemia i wspólne porozumienie między właścicielem firmy a wolontariuszem w zakresie wykonywanego zadania to ważna kwestia, ale dobra chemia to za mało. Wolontariusz musi również posiadać odpowiednie kompetencje do wykonywania tej pracy. Bycie właścicielem firmy w niebezpieczeństwie to samotna podróż. Trudno jest podejmować racjonalne decyzje, gdy przegrywa się codzienną walkę o przetrwanie. Wolontariusz oferuje cenne i trzeźwe spojrzenie na wyzwania, przed którymi stoi firma – bez emocjonalnych zarzutów i wyrzutów. Gdy wolontariusz wchodzi do sprawy, wie, że karty zostały rozdane i trzeba grać nimi tak, aby osiągnąć możliwie najlepsze korzyści dla właściciela firmy.

2. Wczesna interwencja zwiększa szansę na przeżycie

Z reguły im później firma rozpoczyna działanie, tym bardziej ograniczone są możliwości ratowania. A czasem niestety pomoc przychodzi za późno. Istotnie jest zachęcania przedsiębiorstw
znajdujących się w trudnej sytuacji do jak najszybszego zgłaszania się po pomoc.

3. Zwięzła analiza (faktycznych) problemów i możliwych rozwiązań

Bardzo ważne jest, aby mentor na wczesnym etapie otrzymał jasny obraz zagrożeń i opcji. Co już próbowano zrobić i z jakimi wynikami? Jakie zasoby są dostępne i jakie dają one możliwości? Które scenariusze są realistyczne i jakie wiążą się z nimi konsekwencje? Często jest to wyścig z czasem. Rozwiązania muszą być zidentyfikowane, a decyzje podejmowane. Muszą być one jednak prawidłowe i adekwatne. Jest jedna rzecz, na którą nie ma czasu ani pieniędzy – to nowe błędy!

4. Na którym etapie jest firma w jej cyklu życia?

Wyzwania, które są naturalną częścią wczesnego etapu cyklu życia firmy, takie jak brak płynności, nieefektywność, słaba organizacja, nie są już naturalne, gdy firma osiąga pewien wiek i dojrzałość. Robi różnicę, czy kryzysy powstają, gdy firma idzie w górę, czy w dół. Biurokratyczne, przestarzałe firmy w ostatnim etapie życia są również niepłynne, nieefektywne, źle zarządzane i popełniają głupie błędy.

5. Przygotowanie właściciela firmy do reorganizacji po zażegnaniu kryzysu

Po zażegnaniu kryzysu właściciel firmy musi podjąć środki ostrożności, aby nie powtórzyć tych samych błędów. Jeśli ten krok zostanie pominięty, firma zacznie popełniać na nowo te same błędy. Innymi słowy: jeśli zły styl życia spowodował uszkodzenie serca, możesz liczyć na przeszczep. Ale jeśli później wrócisz do starych przyzwyczajeń, zmarnujesz szansę, którą otrzymałeś.

Nie wszystkie procesy rozwijają się zgodnie z oczekiwaniami lub zgodnie z życzeniem.     

Czasami stawiasz na niewłaściwego konia, a czasem blokady fizyczne lub psychiczne stają na przeszkodzie owocnej współpracy. Oto kilka przykładów z mojego doświadczenia:

Po spotkaniu otwierającym, po którym zarówno ja, jak i koordynator czuliśmy, że poszło dobrze, właścicielka firmy zniknęła. Zniknęła i nie odpowiadała na telefony ani e-maile.

Mała firma należąca do mężczyzn, stanęła przed wyzwaniami związanymi z ilością zamówień. Wspólnie stworzyliśmy strukturę wokół rezerwacji spotkań sprzedażowych z potencjalnymi klientami. W dniu poprzedzającym spotkanie, otrzymałem krótki e-mail z informacją, że właściciele nie chcą kontynuować współpracy. Nie miało to nic wspólnego ze mną (zgadzali się z moimi sugestiami), ale jeden z nich nabrał lęku na samą myśl o konieczności sprzedaży.

Właściciel firmy okazał się patologicznym hazardzistą. Grał i przegrywał pieniądze, które zarabiał, a także te, które pożyczył. Twierdził, że winę za jego problemy ponosi bank i przestał nawet odpowiadać na telefony klientów.

W czasie przeprowadzania skomplikowanych zmian w firmie zatrudniającej 45 pracowników, jej właściciel, 40-letni ojciec dwójki małych dzieci, miał atak serca. (Dziś ma się dobrze, a jego firma się rozwija).

Co się stanie, gdy proces się zakończy?

Nadal utrzymuję stały kontakt z niektórymi właścicielami firm, z którymi współpracowałem, między innymi właścicielem firmy, który miał zawał serca. Wydaje mi się najbardziej naturalną rzeczą na świecie, że interesujemy się problemami osób, z którymi byliśmy blisko i którym pomogliśmy w trudnym momencie. Ale na dłuższą metę nie jest to opłacalne, częściowo dlatego, że kontakt może być zbyt sporadyczny, a po części dlatego, że Early Warning jest przeznaczone dla zagrożonych przedsiębiorstw.

Najlepiej byłoby, gdyby firmy, które przeszły proces reorganizacji, powołały zarząd lub radę doradczą, która będzie w stanie wspierać właściciela w dalszym rozwoju i wzroście.

Uwagi końcowe dotyczące kryzysu

Kryzys jest integralną częścią życia – zarówno firm jak i ludzi. Zmiana istniejącego stanu rzeczy i wprowadzanie nowych zasady gry są bolesne i ciężko je docenić. Przyjdą zapewne w niewygodnym czasie i mogą być niesprawiedliwie. Być może uda nam podjąć pewne środki ostrożności, ale jednym z pomysłów na wyjście z kryzysu powinno być rozwinięcie zdolności do tolerowania i radzenia sobie ze zmianami. Kryzys jest okazją do przeglądu działań i strategii oraz zastanowienia się czy nadal robimy to, co trzeba i czy robimy to dobrze? Co działało wczoraj? Czy będzie działać też jutro? Kryzys to dobra okazja, aby przyjrzeć się zmianom, które sprawią, że nasz biznes stanie się bardziej elastyczny, a my wzmocnimy przewagę nad konkurencją.

Ludzie, którzy przeszli kryzys osobisty, często mówią, w jaki sposób to doświadczenie uczyniło ich silniejszymi, lepszymi w ustalaniu priorytetów i dokonywaniu właściwych wyborów. Życiowe wyzwania zmieniają perspektywę, sprawiają, że niektóre problemy, które wydawały się beznadziejne, stają się mało istotne. Inną częstą obserwacją jest to, że dzięki kryzysowi związki z bliskimi na nowo odżywaj i są bardziej doceniane. Kryzys skłania nas do poszukiwania tego, co jest w życiu ważne.

Wracając do historii, od której zacząłem: w ostatniej chwili, z pomocą interweniującego banku osiągnięto porozumienie między dwoma właścicielami, co spowodowało, że założyciel mógł odzyskać 100% udziałów w firmie. Osiągnięta cena i warunki były w przybliżeniu takie jak wynegocjowane za pomocą Early Warning cztery miesiące wcześniej. Ostatni wynik za 2016 rok pokazuje zysk w wysokości 400 000 DKK (ok. 220 000 zł) i dodatni kapitał netto w wysokości 1,5 miliona DKK (prawie 850 000 zł). Wciąż pracuje tam 16 pracowników.

Johnny Heinmann

Mentor Early Warning Denmark

Pozostań
z nami w kontakcie

Zapisz się do newslettera!