Wiedza

Przejdź dalej

Fundacja Firmy Rodzinne

English

16 października 2014

Zmieniający się świat. Część 1.

Zmieniający się świat. Część 1.

O zmianach w obszarze ekonomii, które obserwujemy na co dzień, rozmawia Sylwia Marciniak z Zuzanną Skalską.

 

Zuzanno, po naszym ostatnim spotkaniu, zadaję sobie pytanie: jak zmienia się dzisiejszy świat?

Dziś tak naprawdę możemy mówić o zmianie paradygmatu, przyjętych zasad i wartości. W ciekawy sposób ten temat opisał Jeremy Rifkin, który uważa, że obecnie jesteśmy świadkami upadku kapitalizmu. W XIX wieku miało miejsce przejście od feudalizmu do kapitalizmu i dziś też jesteśmy w momencie takiego przejścia. I po raz pierwszy w historii jesteśmy świadkami tak ważnego wydarzenia świadomie. Nie umiemy tego do końca nazwać, ale widzimy zmiany. Czynniki kapitalizmu, które wcześniej determinowały potęgę koncernów i marek, przechodzą w ręce spółdzielni, społeczności, wolnych zawodów. Kończy się czas monopoli i patentów wielkich przedsiębiorstw, ludzie przestają wierzyć w marketing i zauważają absurdy, jak chociażby sprowadzanie najbardziej podstawowego towaru, czyli żywności, z zagranicy. Przyczynił się do tego rozwój nowych technologii, dzięki któremu ludzie mogą się samodzielnie komunikować, współpracować i wytwarzać dobra. Jeśli chcę mieć rower, to sama mogę zamówić do niego ramę, iść do ślusarza po metalowe wykończenia, a ktoś inny zrobi mi elementy skórzane, jak siodełko.  To pozwoli zaoszczędzić na marży, która do tej pory stanowiła znaczną część ceny produktu. Możemy mówić o trzeciej rewolucji, która nie należy do wielkich firm, ale do ludzi. Rifkin mówi o tworzeniu się paradygmatu kolaboratywnego dobra wspólnego.

Co to może oznaczać dla polskich firm rodzinnych?

Jest to szansa, którą mogą wykorzystać, mają wiele asów w rękawie. Polskie firmy rodzinne nie są skażone kapitalistycznym prowadzeniem biznesu właściwym dla zachodu. U nas nie ma tzw. „oldboys network”, wszystko ukształtowało się po okrągłym stole. Ale mamy swoją własną, bardzo polską specyfikę. Wielokrotnie zdarzało się tak, że osoby bez wykształcenia i doświadczenia, ale u żłoba partii, stawały się prezesami  firm. Pokolenie urodzone po wojnie pracowało na odbudowę kraju, za ich pieniądze finansowano szkoły i szpitale. Później wiele z nich zostało sprywatyzowanych za przysłowiową złotówkę. I z tym społeczeństwo ma problem.

Czy w taki sposób są postrzegane też firmy rodzinne?

To może rzucać cień również na nie, bo firmy rodzinne rzadko mówią otwarcie o swojej historii. Może wynika to z tego, że Polacy wstydzą się mówić o swoich nieudanych próbach i niepowodzeniach. Nie umiemy mówić o sytuacjach, gdy wiatr wiał w twarz, potrafimy tylko chwalić się tym, że wiał w plecy i szliśmy do przodu pełną parą.
A szkoda, bo firmy rodzinne często mają bardzo ciekawą historię i powinny się nią dzielić. Kwestią problematyczną jest też sama definicja. Wiele osób za rodzinną uważa firmę „za rogiem”, gdzie pracuje babcia z dziadkiem, ale duże firmy zatrudniające wielu pracowników postrzegają bardziej jako korporacje, nawet mimo tego, że zarządzają nimi rodziny.

Duże znaczenie wydaje się mieć to, jak firma rodzinna postrzega sama siebie. Moja przygoda z firmami rodzinnymi rozpoczęła się w czasie studiów w Barcelonie, gdzie pracowałam jako kelnerka w rodzinnej restauracji. Była ona w rękach rodziny od 7 czy 8 pokoleń, a właściciel przygotowywał syna do przejęcia zarządzania. Zapytany, jak długo będzie go wprowadzać, powiedział, że całe życie. Były zasady, zgodnie z którymi dzieci w rodzinie musiały znać dwa języki, uprawiać dyscyplinę sportową, skończyć jeden z trzech wyznaczonych przez Radę Rodziny kierunków studiów. Przy czym wciąż pamiętano, że kapitał ludzki i finansowy nie należy do właściciela, który jest raczej jego zarządcą i działa w imieniu rodziny. Taką historię i wizję chyba warto komunikować?

Wszystkie bajki zaczynają się tak, że najpierw jest źle, a kończy się happy end’em. A my byśmy chcieli, żeby od razu był sukces. Wstydzimy się historii Rockefellera i scenariusza od pucybuta do milionera. Czasy są niespokojne, zmieniają się systemy i tak naprawdę jedyną ostoją dla ekonomii, czy to miasta, regionu, i być może nawet państwa, są firmy rodzinne. One zawsze są i posiadają pewne dobra, nie kierują się wyłącznie zyskiem, tak jak wielkie korporacje, które gdy tylko pojawią się problemy finansowe, przeniosą działalność w tańsze regiony.

Czy to schyłek korporacji?

Tak, to schyłek korporacji i kres wyścigu szczurów. Widać to szczególnie w młodym pokoleniu. Korporacja przechodzi do lamusa, niedługo zaczniemy się z tego śmiać.

Czy firmy rodzinne mają świadomość tego potencjału i przestrzeni do zagospodarowania?

Jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy i chyba nie są do końca gotowe. Obecnie wraca się do przedsiębiorczości, która znów staje się dużą wartością. Nasze firmy rodzinne były zajęte walką z systemem i mówimy dopiero o pierwszym pokoleniu, które musiało walczyć i dorabiać się majątku. Ta generacja oddaje władzę sukcesorom, co wiąże się z zupełnie nowymi zasadami. Wcześniej była wolna amerykanka, teraz zasady się zmieniają, mamy nie tylko własne regulacje ale np. unijne. To jest nowość dla firm rodzinnych, która wymaga dostosowania się, ale również ogromna szansa i pole do popisu. Firmy rodzinne staną się rodziną zastępczą.

Co rozumiesz przez rodzinę zastępczą?

Zmienia się definicja rodziny. Dziś dla dzieci rodzina to nie tylko powiązania krwi. Rodzina to ich przyjaciele, przyjaciele przyjaciół, wszyscy ci, na których mogą polegać. Nowoczesny pracodawca przyjmując do pracy młodego człowieka powinien traktować go jak pasierba. Wtedy firma staje się rodziną i to jest coś, czego on oczekuje od pracodawcy: wsparcie, zrozumienie, swoboda rozwoju, pole do popisu, własne miejsce, akceptacja i pomoc w każdej sytuacji. Jeśli tego nie ma, trudno jest identyfikować się z firmą i działać na jej rzecz całym sobą.

 

Sylwia Marciniak, coach, trener biznesu

Sylwia Marciniak

Zuzanna Skalska

Trendwatcher i strateg, autorka cenionych raportów o trendach , wieloletni członek zarządu i współtwórca Dutch Design Week Eindhoven, współtwórca poznańskiej School of Form

Pozostań
z nami w kontakcie

Zapisz się do newslettera!