Wiedza

Przejdź dalej

Fundacja Firmy Rodzinne

English

15 stycznia 2020

Jak odkryć na nowo sztukę rozmowy

Muszę z Tobą porozmawiać…“ – każdy z dorosłych słyszał te słowa przynajmniej kilka razy w życiu i gotów jestem pójść o zakład, że nigdy nie zwiastowały one nic dobrego. Gdy je słyszymy, wiemy, że sprawa jest poważna, a słowo „muszę“ wcale nie jest przesadzone, mimo że – szczególnie w Polsce – mamy tendencję do nadużywania go. Jak sobie radzić w takich sytuacjach? A co, kiedy to my zbieramy się do wypowiedzenia tych słów ważnej dla nas osobie? Z odpowiedzią przychodzi Ian A. Marsh – londyński prawnik z 40-letnim doświadczeniem w doradzaniu firmom rodzinnym z m.in. Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Singapuru i Hong Kongu. Fundacja Firmy Rodzinne wydała w Polsce jego książkę: „Skoro tak dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?“

Jak reagujemy na te słowa? Być może nigdy nie zwracaliśmy na to uwagi, ale przy najbliższej okazji warto być uważnym na to, co dzieje się wówczas z ciałem. Jakie odczucia towarzyszą takim sytuacjom?

Bezpieczne miejsce

W swojej książce Ian wyjaśnia na przykładach konkretnych sytuacji, w tym również takich, w których znalazł się osobiście, co dzieje się z nami w obliczu silnych emocji, które są związane z poczuciem zagrożenia.

O ile nie czujemy się bezpiecznie, jakikolwiek przekaz bardzo trudno do nas dociera, a to sprawia, że osoba, która ma nam faktycznie coś ważnego do powiedzenia ma z tym duży kłopot. A nawet, gdy się to udaje – efekty niekoniecznie są takie, jakich oczekiwał nasz rozmówca.

Stoją za tym lata ewolucji biologicznej, która wykształciła nasze ciała i umysły tak, abyśmy sobie doskonale radzili w epoce kamienia. Tymczasem ewolucja kulturowa zaprowadziła nas w inne miejsce i trzeszczenie na styku obu ewolucji słychać w dzisiejszych czasach coraz mocniej.

Nie da się wyłączyć emocji

To, co mnie szczególnie ujęło w książce Iana Marsha, to wyraźne potwierdzenie (z licznymi przykładami badań opisujących całe zagadnienie), że emocje są z nami przez cały czas. Nie można „zostawić ich za drzwiami“ wchodząc na spotkanie rodzinne lub biznesowe (w przypadku firm rodzinnych – to często jedno i to samo). A wielu z nas – podobnie, jak ja osobiście – spotkało się z literaturą akademicką w przedmiocie negocjacji, w której autorzy wyraźnie sugerowali, że trzeba właśnie to zrobić.

Tymczasem to niemożliwe, bo emocje zostały w nas „wdrukowane“ – jak to nazywa autor opisywanej tu książki – nie bez powodu. One pozwalają nam zrozumieć rzeczywistość i zapamiętywać rzeczy ważne. Z nimi zazwyczaj łączą się emocje. Z pozostałymi – znacznie rzadziej.

Trzeba więc zaakceptować je – nie tylko u siebie, ale też i u osób nam bliskim. To początek, jeden z pierwszych kroków do lepszej rozmowy.

Cały obraz rozmówcy

Książka nie jest łatwa icelowo nie używam w tym sformułowaniu słowa „niestety“. Wręcz przeciwnie – całe szczęście, że nie jest łatwa, bo dzięki temu jest szansa, że zmusi czytelnika do poważnej refleksji i odpowiedzi przed samym sobą na pytania, których nikt nie chciałby usłyszeć w rozmowie.

Wiele miejsca poświęcono w książce na przygotowanie odpowiednich warunków do prowadzenia rozmowy. I dotyczy to nie tylko przygotowania wewnętrznego, ale znajdują się tam również praktyczne wskazówki co do wyglądu i wyposażenia tego miejsca, w którym rozmowa ma być prowadzona.

Autor wyjaśnia w bardzo przekonujący sposób, dlaczego fizyczna obecność w jednym miejscu jest konieczna dla dobrej rozmowy, jeśli ma ona dotyczyć ważnych i jednocześnie trudnych tematów.

Aby nie zepsuć wrażeń z czytania, przypomnę więc tylko, że komunikujemy się nie tylko słowami, a przede wszystkim kontaktem wzrokowym, wyrazem twarzy, gestykulacją, mową całego ciała i ostatecznie również tonem głosu. To wszystko trafia do rozmówcy zanim zrozumie wypowiadane przez nas słowa.

Rozmowa o sukcesji toczy się niezależnie od Ciebie

Dla mnie jednym z najważniejszych wniosków, a przede wszystkim najbardziej otwierającym głowę, było uświadomienie przez Iana, że ważne rozmowy toczą się niezależnie od nas. Chodzi o to, że nie na wszystkie mechanizmy, którym ulega nasz umysł, mamy wpływ.

Możemy unikać pewnych pułapek myślenia, unikając sytuacji, które powodują u nas niepożądane reakcje czy wywołują określone mechanizmy, ale gdy to już nastąpi – jesteśmy wobec nich bezsilni. Możemy jednak je zaakceptować, co z pewnością przyniesie ulgę.

Nie przed wszystkim jesteśmy w stanie uciec. A czasem wręcz nie powinniśmy tego robić. Mam tu szczególnie na myśli temat sukcesji, który istnieje w głowach nestorów i sukcesorów – jak zgrabnie zauważył Ian w rozmowie ze mną podczas wystąpienia na II Kongresie Pokoleń – niezależnie od tego, czy dyskusja toczy się między nimi, czy ze sobą nie rozmawiają. Wówczas scenariusze tworzą umysły zainteresowanych osób. Dopóki rozmowa nie wejdzie na poziom realnej konwersacji, praktycznie nie można na tym zapanować. Lepiej więc – jak radzi Marsh – zacząć tę rozmowę wcześniej niż później.

Mam ogromną nadzieję, że z książką „Skoro tak dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?“ łatwiej będzie nam wszystkim rozpoczynać te ważne, a nie zawsze przyjemne rozmowy.

Autor:

Konrad Bugiera

Członek Rady Fundacji

recenzent przekładu książki „Skoro taki dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?“

Tagi:

Pozostań
z nami w kontakcie

Zapisz się do newslettera!